"... i dymi mgłą katyński las ..."

Pamiętam takie spotkanie, gdy rozmawiałem z Lechem Kaczyńskim o osobach niepełnosprawnych
i o transporcie w Małopolsce. Było to w Pałacu Prezydenckim niemal przed rokiem. Prezydent żywo interesował się organizacjami pozarządowymi na Sądecczyźnie, niosącymi pomoc osobom chorym
i niepełnosprawnym. Pamiętam, że wsparł budowę jedynego działającego, stacjonarnego hospicjum
na Ziemi Sądeckiej - tego w Stróżach. Zawsze poprzez swoich ministrów przysyłał upominki dla dzieci
z ubogich rodzin, biorących udział w akcjach mikołajkowych.

W pierwszych dniach maja 2009 roku, gdy gościliśmy
wraz z senatorem Stanisławem Kogutem w Pałacu Prezydenckim - miałem okazję wręczyć Prezydentowi statuetkę "Amicus Minorum", od osób niepełnosprawnych. Widziałem jak bardzo to ważne było dla Lecha Kaczyńskiego. Trzy tygodnie później Prezydent RP przyjechał do Nowego Sącza. Uczestniczyłem w spotkaniu z Lechem Kaczyńskim, które odbywało się w Sali Reprezentacyjnej ratusza. Po oficjalnych uroczystościach poszedłem do grupy Sądeczan oczekujących na wyjście Prezydenta na płytę Rynku.

Prezydent długo witał się z mieszkańcami miasta. Gdy przechodził w pobliżu rozpoznał mnie, podszedł, podał rękę i powiedział - proszę podziękować jeszcze raz osobom niepełnosprawnym za wyróżnienie
i zapewnić, że pamiętam o tym środowisku. Spotkanie to zarejestrował aparatem Stanisław Śmierciak. Dwa zdania od Prezydenta w moim rodzinnym mieście - które zapamiętam do końca życia.

Obecnie pracuję nad kampanią społeczną - 3B, Biznes bez barier. Patronat honorowy nad inicjatywą przyjęła Maria Kaczyńska, która często wspierała podobne wydarzenia. W przeprowadzeniu wszelkich procedur w tej sprawie pomagał mi minister prezydencki Paweł Wypych, który sam przez kilka lat był pełnomocnikiem rządu ds. osób niepełnosprawnych. Dziś uwierzyć nie mogę, że żadna z tych Osób nie żyje ...









Niezapomnianie spotkanie z Prezydentem Ryszardem Kaczorowskim



Tutaj się urodziłem

Odkąd pamiętam, zawsze fascynował mnie Nowy Sącz. Urodziłem się właśnie w tym mieście przed trzydziestoma trzema laty. Ulicami Nowego Sącza spacerowałem z rodzicami chłonąc oczyma takie dziwy jak olbrzymia zielona lokomotywa przed dworcem kolejowym, kwitnące szaleńczo kasztany na bulwarze przy rzece Kamienica, czy też ruiny zamku królewskiego - które w dzieciństwie wydawały mi się przeogromne. Z dzieciństwa pamiętam wiele, szkolne lata w podstawówce nr 4, a także gorące dni lipca spędzane nad Łubinką, która wówczas płynęła przejrzysta, pełna potokowych ryb i pluskających się
w niej dzieci.

Widzę Jej pasję i uśmiechnięte oczy

W 1991 roku ukończyłem z wyróżnieniem szkołę podstawową, a pięć lat później ogólniaka. W roku 1997 ukończyłem także z wyróżnieniem Państwową Szkołę Muzyczną I i II stopnia w Nowym Sączu, w klasach fortepianu i saksofonu. W latach szkolnych fascynowałem się historią Nowego Sącza, duże w tym zasługi miała świętej pamięci Irena Styczyńska, która zawsze podczas spotkań przy herbacie opowiadała mi
o dziejach królewskiego miasta nad Dunajcem. Wciąż widzę uśmiechniętą twarz pani Ireny i te jej oczy - pełne pasji i zamiłowania do historii Nowego Sącza. Mawiała do mnie - pamiętaj skąd wyrastasz i kim jesteś. Zawsze o tym pamiętaj. Dziś już pani Ireny nie ma - pozostał tylko park przy Baszcie Kowalskiej, dedykowany jej imieniu.

Doktor Masior był jak wiecznie trwająca wiosna

Zauroczenie Nowym Sączem rozwijał także we mnie niezapomniany doktor Jerzy Masior, który potrafił
o tym mieście opowiadać najpiękniej. "Przetakówkę" jego autorstwa przeczytałem wiele razy. Przychodził często do domu mocih rodziców, siadał w fotelu, poprzez bujne białe włosy spoglądał na mnie wzrokiem jakby wiecznie młodego i pełnego energii człowieka. Zawsze dziwiłem się, skąd biorą się tacy pasjonaci - jak Irena Styczyńska, czy Jerzy Masior. Co podsyca w nich ogień tak wielkiej pasji, że potrafią nim płonąć i świecić - rozjaśniajac drogę tym, którzy po omacku kroczą przez meandry rodzimej historii.

Tutaj żyję, pracuję i wypoczywam

Studia magisterskie ukończyłem na Uniwersytecie Jagiellońskim w Wydziale Filologicznym. Obroniłem pracę magisterską na temat "Misterium słowa zawartego w poezji Karola Wojtyły". Niedługo potem rozpocząłem studia doktoranckie w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim - w Wydziale Nauk Humanistycznych. Ukończyłem także studia podyplomowe z zakresu zarządzania oświatą w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Nowym Sączu. Odkąd pamiętam - żyję w tym mieście, uczę się, pracuję,
a obecnie mieszkam wraz z moją rodziną: żoną Martą i synami.

Copyright by LeszekLanger.pl 2009