Cztery lata szans
1 grudnia 2010 r.
Za kilka dni rozpocznie się mikołajkowe szaleństwo. Sklepy zapełnią ludzie nerwowo szperający i wyszukujący najdziwniejsze rzeczy, którymi następnie zostaną uszczęśliwieni ci, co jak mówi legenda byli grzeczni przez ostatnie dwanaście miesięcy. Już za dwa dni odbędzie się inauguracyjna sesja Rady Miasta. Sądeczanie niemal na Mikołaja dostaną możliwość poznania nowych sylwetek postaci kluczowych na lokalnej scenie samorządowej. Jak to pod koniec roku bywa - nowe miesza się ze starym. Tak też jest z sądeckimi radnymi - świeża krew stanie ramię w ramię z wieloletnim doświadczeniem, ale czasem także z mocno przetrawioną retoryką. W radzie zabraknie lewicowego "arbitra elegantiorum" - Kazimierza Sasa, energicznej i dosadnej radnej Teresy Cabały. Nie będzie już także Zofii Pieczkowskiej oraz kilku innych radnych, którzy przez kilka kadencji pracowali na rzecz mieszkańców Nowego Sącza. Pojawi się natomiast całkiem pokaźna grupka ludzi młodych.
Można powiedzieć, że młodzi radni przychodzą z głowami pełnymi idei i pomysłów na ubogacanie i rozwijanie Nowego Sącza. To bardzo dobrze. Wraca też jednak stare-nowe. Na ratuszowych korytarzach pojawią się znane twarze z przeszłości. Czy takie powroty będą korzystne dla mieszkańców miasta ? - zobaczymy. Najpoważniejszym pretendentem do fotela przewodniczącego rady jest Jerzy Wituszyński, radny zasiadający już w centralnym miejscu prezydium w minionych kadencjach. Jest to wszystko bardzo ciekawe. Patrząc na lokalny samorząd można zauważyć, że analogicznie nowe - stare zagościło w Radzie Powiatu i Starostwie Powiatowym. Tak więc sądeczanie dostali na Mikołaja - to, co chcieli. Wszystko ładnie, ale nie zakończył się jeszcze czas wyborów. W najbliższą niedzielę dogrywka. Wiele okolicznych gmin wyłoni nowych wójtów i burmistrzów. Piłka jest jeszcze w grze. Po najbliższym weekendzie opadnie kurz emocji, a w ich miejsce wejdą przygotowania do świąt pachnących choinką i cynamonem.
Okres bożonarodzeniowy ubogaca specyficzny zwyczaj polegający na tym, że w wielu redakcjach, a także na salonach towarzyskich tworzone są satyryczne szopki noworoczne, zawierające podsumowanie mijających dwunastu miesięcy. Z przymróżeniem oka tworzy się rysy postaci - pastuszków, osiołka, turonia, wołu, trzech mędrców i inne. Ciekaw jestem kto w tym roku zapewni sobie miejsce w najbliższym otoczeniu Świętej Rodziny. Jakkolwiek z turoniem, capem i wołem nie ma nigdy większego problemu, to jednak interesujące jest to, kto zostanie obsadzony w rolach bardziej poważnych.
Już niedługo na sądeckich ulicach zostaną zainstalowane świąteczne dekoracje. Przy pięknej scenerii zimowej będą wskazywały na zbliżające się święta. Przez kilka ostatnich tygodni w swoich felietonach pokazywałem jak bardzo zmieniło się miasto w ostatnim czteroleciu. Nową jakością jest także to, że w ogólnopolskich mediach w minionych latach prezentowano Nowy Sącz, jako jedno z najpiękniejszych miast w czasie świąt Bożego Narodzenia. Jako miasto należące do grona najgustowniej przyozdobionych i w związku z tym wartych odwiedzin. Ten świąteczny akcent również może być magnesem przyciągającym do Nowego Sącza turystów z całej Polski zmierzających na zimowe stoki narciarskie.
Trzeba wykorzystać w pełni nadchodzące lata, które są jeszcze złotym czasem jeśli chodzi o możliwość korzystania z unijnych dotacji. Nowym radnym miejskim i powiatowym należy życzyć rozsądnej i owocnej współpracy, malkontentom - żeby nie przeszkadzali, radnym wojewódzkim - aby ściągnęli do Nowego Sącza jak największą ilość środków na realizację kluczowych dla miasta i regionu inwestycji. Rozpoczynająca się nowa kadencja samorządowa jest na tyle istotna, iż może wytyczyć drogę i tempo rozwoju dla Nowego Sącza na całe, długie lata. Należy o tym pamiętać.
Leszek Langer