Obuchem w rencistę i emeryta
4 stycznia 2011 r.
Przed kilkoma dniami zakończono w Polsce obchody roku walki z ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Dwanaście miesięcy zajęło rządzącym zastanawianie się, w jaki sposób wspomóc obywateli naszego pięknego kraju zaliczanych do najbardziej niezamożnych grup społecznych, w tym osoby w podeszłym wieku, schorowane, często niepełnosprawne. W roku walki z ubóstwem i wykluczeniem społecznym postanowiono wypracować takie metody wspomagania środowisk potrzebujących pomocy, aby codzienna egzystencja stała się bardziej przyjazna, znośna i godna. Codzienność bywa jednak bardzo zaskakująca i skomplikowana. Otóż na zakończenie roku walki z ubóstwem postanowiono zmniejszyć liczbę placówek rehabilitacyjno-leczniczych, planowanych do zakontraktowania w roku 2011 z Narodowego Funduszu Zdrowia. Co to może oznaczać? Tylko tyle, że ubędzie przychodni, poradni i gabinetów rehabilitacyjnych, świadczących pomoc zdrowotną dla ludzi, których nie stać na odpłatne leczenie.
Dosyć kwaśna pointa kończąca rok starań o lepszy byt dla najuboższych. Rząd Platformy Obywatelskiej szybko znalazł winnych takiego stanu rzeczy. Winni są obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, gdyż nie chcą się rozmnażać, a to według specjalistów od rządowego budżetu jest poważnym zagrożeniem dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który musi przecież utrzymywać z miesiąca na miesiąc rzesze rencistów i emerytów. Trzeba ratować totalnie zadłużony ZUS przed widmem bankructwa i należy to robić kosztem skromnych finansów najbardziej ubogiej części społeczeństwa. Oto gotowa recepta rządu dedykowana obywatelom liberalnego państwa.
W ostatnich dniach grudnia odbyła się w sądeckim ratuszu konferencja prasowa z udziałem polityków i lokalnych władz samorządowych. Sądeccy parlamentarzyści apelowali do władz NFZ oraz Ministerstwa Zdrowia o ponowne przeanalizowania planu kontraktacji placówek zdrowotnych na Sądecczyźnie. Z zapowiadanych planów wynika, że w roku 2011 niemal 30 procent ośrodków zdrowia kontraktowanych dotychczas - nie dostanie więcej pieniędzy. Pozostaje mieć nadzieję, że apel sądeckich parlamentarzystów nie pozostanie bez odpowiedzi. W przeciwnym razie emeryt nie dość , że na początek roku odczuje podwyżki cen niemal wszystkiego, co jest potrzebne do życia, to jeszcze będzie miał zupełnie pod górkę w sprawach leczenia. Jest taka stara przyśpiewka, wywodząca się z lat najbardziej siermiężnych dla Polski, która brzmi mniej więcej tak: "Mojemu tacie ukradli gacie złodzieje, czym się mój tata na stare lata odzieje?" Piosenka staje się na nowo aktualna, a czarno na białym widać, że polityka społeczna państwa się nie rozwija tylko zwija. Prawdziwa troska liberałów o obywatela. Tak po szlachecku - obuchem po łbie! A dla młodych przestroga - albo będziecie się rozmnażać i zarabiać na utrzymanie ZUS, albo skończycie tak samo marnie jak obecni emeryci i renciści.
Leszek Langer