Dla mieszkańców osiedli



Powrót do bloga



Chciałbym, aby w ramach remontów i inwestycji prowadzonych na terenie Miasta Nowego Sącza pomyślano w przyszłości także o sądeckich osiedlach mieszkaniowych. Sam mieszkam przy ulicy Sucharskiego, na Osiedlu Westerplatte i widzę, że przy niewielkich nakładach finansowych oraz sprawnej współpracy ze spółdzielnią - można ludziom ułatwić codzienność.

Przede wszystkim parkingi. Są zdecydowanie za małe. Planowane
w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, gdy nie przewidziano, jak bardzo wzrośnie liczba samochodów w mieście. Z technicznego punktu widzenia, jest możliwe poszerzenie parkingów, tam - gdzie są one jednorzędowe. Można zwęzić nieco pasy zieleni, przecież i tak,
tam gdzie zbudowano przeważnie parkingi - przed frontami bloków -
nie ma balkonów, a mieszkańcy rozjeżdżają nędzne resztki pasów zieleni.

Warto o tym pomyśleć.

Druga sprawa - osiedlowe ulice. Nie były remontowane od lat. Na Osiedlu Westerplatte - niemal same dziury. Właśnie prowadzę rozeznanie, jak ten stan rzeczy zmienić. W przypadku okolicy bloków Sucharskiego 21, 19 płyty na ulicy osiedlowej były kładzione przed dwudziestoma siedmioma laty. Wówczas - gdy budowano te bloki. Do dziś są te same, mocno uszkodzone. Podobnie jest zresztą na większości ulic osiedlowych. Czyżby opłaty administracyjne, jakie każdego miesiąca ponoszą spółdzielcy mieszkający na osiedlu nie wystarczały na remont ulicy - chociażby raz na dziesięć lat? Tak ciężko odłożyć podobny budżet? Wydaje mi się to niebywałe.

Trzecia sprawa - pieniądze unijne. Widząc jak wyglądają skwery na osiedlach w krajach Europy Zachodniej, a jak wyglądają u nas warto postawić pytanie: dlaczego są tak katastrofalne różnice?

Warto sprawdzić - ile spółdzielnie sądeckie zrobiły w kierunku pozyskania funduszy unijnych na naprawę infrastruktury rekreacyjnej na osiedlach mieszkaniowych. Przed moim blokiem znajduje się skwer z pozarastanymi zarysami niegdysiejszych ścieżek, które wytyczano przed ponad dwudziestoma laty.

Owszem, naprawiono jeden główny chodnik, ale czy o to w tym wszystkim chodzi? To jest stare myślenie. Jeden chodnik tu, jeden tam - tu się zapaprze, tam się załata. Dlaczego nie podejść do tematu systemowo? Dziś, poprzez samorządy, stowarzyszenia i inne organizacje można pozyskiwać fundusze unijne na różne inwestycje. Dlaczego z tego nie skorzystać? Czy Grodzka Spółdzielnia Mieszkaniowa wystąpiła kiedykolwiek z pomysłem pozyskania zewnętrznych pieniędzy - innych od tych, które każdego miesiąca ściąga z mieszkańców?

Miejsca spotkań. Dobrze, że za obecnych władz miasta powstały Świetlice Środowiskowe na osiedlach. Jednak tutaj widzę także możliwość pozyskania funduszy na budowę boisk ze sztuczną nawierzchnią (nie trzeba czekać na orliki !!!). Można budować rynny dla rolkarzy, ścianki wspinaczkowe, nawet miniogrody. Trzeba tylko dobrego zespołu, planującego i pozyskującego środku unijne. Można założyć stowarzyszenie miłośników tego, czy tamtego i mając wpis do KRS - jest możliwość składania wniosków do różnych programów i funduszy. Trzeba tylko chcieć.

Sądeckie osiedla. Są zamieszkiwane przez wielu wartościowych ludzi, z inicjatywą, pracowitych i pełnych zapału. Dlaczego jest to wciąż nie wykorzystywane bogactwo?

Leszek Langer
fot. Małgorzata Kossakowska




Powrót do bloga

Copyright by LeszekLanger.pl 2009