Przedsiębiorczość po sądecku



Powrót do bloga


16 maja 2010 r.



Efektów osiągnięć sądeckiego biznesu wcale nie trzeba mierzyć ilością najdroższych samochodów, czy też rozmiarami rezydencji, jak chcą to czynić niektórzy panegirycy. Ci rozpisują się o barwie lakieru na samochodzie, bądź temperaturze wody w basenie należącym do któregoś z nowosądeckich rekinów przedsiębiorczości, a przecież nie o to chodzi. Wazeliniarzy starających się wcisnąć ludziom z kasą przybywa, tymczasem świat sądeckiej zaradności biznesowej rozwija się równolegle w innych obszarach.

Gdy sięgam pamięcią do roku 2007, powracam myślami do mojego wyjazdu do Warszawy, gdzie z polecenia prezydenta Ryszarda Nowaka odbierałem nagrodę dla Miasta Nowego Sącza, za tworzenie sprzyjającego biznesowi środowiska. Już wówczas nagrodzie dla Nowego Sącza z zaciekawieniem przyglądali się samorządowcy z innych miast, obecni na Gali Forbes'a. Cieszyć może fakt, że w kolejnych latach, równolegle do innych polskich miast, także Nowy Sącz rozwijał się pod względem atrakcyjności dla inwestorów.

Nie chodzi tutaj tylko o tworzenie nowoczesnych powierzchni handlowych w nowobudowanych galeriach, ale także o rozwój firm działających w naszym mieście od dawna. Jeszcze cztery, pięć lat wstecz, niektóre prywatne przedsiębiorstwa na przykład z branży budowlanej - samodzielnie realizowały inwestycje. Dziś są to duże zakłady pracy, zlecające część robót specjalistycznych wielu podwykonawcom. Dzięki temu rozwojowi starszych firm, wyrastają nowe, podejmujące współpracę i podwykonawstwo. To tylko jeden przykład z wielu. Może ten proces postępu w obszarach biznesowych nie jest zauważalny dla ludzi spoza branży, ale już prestiżowe wydawnictwa, takie jak chociażby Newsweek czy Forbes, zatrudniające analityków rynku biznesu, obserwatorów, wyspecjalizowanych w temacie dziennikarzy - potrafią dostrzec, że w Nowym Sączu dzieje się dobrze.

Dlatego też po raz kolejny nasze miasto uplasowało się w czołówce ważnego rankingu zorganizowanego przez redakcję wspomnianego czasopisma. Za Nowym Sączu na liście biznesowej w roku 2011 znalazły się między innymi Łódź, Wrocław, Szczecin i Kraków. Jak widać duże metropolie przegrały w rankingu z miastami średniej wielkości. Największe miasta tracą do mniejszych przede wszystkim wysokimi kosztami prowadzenia działalności gospodarczej. Kolejna słabość polskich metropolii to stan finansów i wymagania podatkowe wobec biznesu. Wielkie place budów w miastach dają zarobek miejscowym przedsiębiorcom, ale koszty kredytów zaciągniętych na ten cel przez samorządy pośrednio - w formie podatków, opłat czy czynszów - uderzają w lokalny biznes. Największą zaletą średnich miast jest równowaga pomiędzy tym, co samorządy oferują biznesowi, a tym - ile każą sobie za to płacić.

W dobie drapieżnego kapitalizmu, który na własne życzenie zafundowali sobie Polacy - niech nasze miasto rozwija się nadal pod względem atrakcyjności dla środowiska biznesowego. Niech mądrze planujące przyszłość władze miasta, wraz ze skutecznym samorządem - utrzymują jak najdłużej tendencję progresywną w tym obszarze. Będzie więcej miejsc pracy, zdrowsza konkurencyjność na rynku usług i handlu. Na koniec, warto życzyć sobie, aby jeszcze przez długie lata specjaliści od biznesu chcieli wskazywać na Nowy Sącz jako na miasto wzorcowe.


Leszek Langer






Powrót do bloga

Copyright by LeszekLanger.pl 2009