Przypadek statystyczny



Powrót do bloga


7 grudnia 2010 r.



O tym, że statystyczny Polak potrzebuje pracy wiedzą wszyscy. W ostatnich dniach telewizyjne reklamy zasypują nas wizją statystycznego Polaka, któremu do szczęścia potrzebna jest polisa na życie. Dziś przyszła pora na zaprezentowanie naszej lokalnej statystyki w nieco inny sposób. Każdy sądecki przedsiębiorca, ankieter, pracownik naukowy, a nawet uczeń wie, że najbliższy Urząd Statystyczny mieści się w Limanowej. Otóż w od lat utrwalonym porządku nastąpiła przed kilkoma tygodniami zmiana. Postanowiono przenieść wspomniany urząd do większego miasta - do Nowego Sącza. Wszystko byłoby dobrze, gdyby przy reorganizacji rozmawiano z ludźmi, zwłaszcza tymi, którzy w Urzędzie Statystycznym przepracowali długie lata i dziś nie wiedzą co się właściwie dzieje. Z punktu widzenia zmiany lokalizacji urzędu, mieszkańcy Nowego Sącza powinni się cieszyć, jednak co ciekawe wzięli w obronę racje urzędników, stawianych z dnia na dzień pod ścianą. Gdy w sierpniu wraz ze znajomym udałem się do Limanowej, zauważyliśmy zdumieni, że ze ściany budynku Urzędu Statystycznego zniknęły czerwone tablice i godło informujące o tym, co znajduje się wewnątrz. Kierownik placówki wyjaśnił nam, iż stało się tak na skutek remontu. Kilka tygodni później spotkałem się z dużą grupą pracowników urzędu, którzy mając przed sobą wizję utraty pracy - prosili o pomoc. Okazało się, że postanowiono zreorganizować jedyny oddział w małopolskiej strukturze Urzędu Statystycznego, przenosząc placówkę do Nowego Sącza. Przy pierwszej rozmowie z pracownikami obiecywano wszystkim zatrudnienie w Nowym Sączu i zapewniano - nikt nie zostanie bez pracy. Po pewnym czasie doszło do zwolnień, rozstano się z pracownikami obsługi, dwoma sprzątaczkami i dozorcą. Urzędnikom natomiast zaproponowano taką przyszłość - 38 osób przejdzie do pracy w placówce w Nowym Sączu, a 38 osób do placówek w Krakowie. Co ciekawe, pracę w Krakowie zaproponowano urzędnikom spoza Limanowej, zamieszkującym w miejscowościach, z których dojazd do stolicy Małopolski zająłby kilka godzin. Wariant krakowski zaproponowano także osobom mającym małe dzieci, bądź zbliżającym się do wieku emerytalnego. Dlaczego tak się dzieje - pytają zdesperowani urzędnicy?

Warto dodać, że Limanowa ma największych w Małopolsce wskaźnik bezrobocia. Ponadto w ostatnim czasie wyremontowano budynek zajmowany przez limanowski Urząd Statystyczny, a należący do skarbu państwa - zmodernizowano tam sieć elektryczną i teleinformatyczną. Gdy gruchnęła wieść o przenosinach urzędu do Nowego Sącza, zaproponowano staroście limanowskiemu przejęcie budynku, lecz ten nie przyjął propozycji. Tak więc GUS będzie nadal ponosił koszty utrzymania budynku, a pracownicy, rzekomo w tej samej obsadzie mają być przeniesieni w inne miejsca. O co tutaj chodzi? - pytają urzędnicy. Większość z naszych obowiązków możemy wykonywać w dowolnym miejscu, gdzie znajdują się komputery i dostęp do internetu. Czy ktoś aby nie chce pozbyć się nas, robiąc to w białych rękawiczkach?

Ciekawym aspektem sprawy jest udzielenie poparcia wielu firm, w tym także z Nowego Sącza, których przedstawiciele i właściciele wysłali liczne pisma do prezesa GUS w Warszawie z prośbą o pozostawienie urzędu w Limanowej. Czytamy w nich m.in. przyzwyczailiśmy się do tego, że po regon trzeba jechać do Limanowej, nikomu to nie przeszkadza. Także ludzie świata nauki wywodzący się z Sądecczyzny zauważają, że przeniesienie zaledwie połowy limanowskiego urzędu do Nowego Sącza może spowodować gorszy jakościowo dostęp do danych statystycznych.

Zwłaszcza w przedświątecznym czasie warto pochylić się nad wartością człowieka i pracy ludzkiej. Czy można reorganizować zakład pracy, zatrudniający ponad siedemdziesiąt osób, nie biorąc pod uwagę tak zwanego czynnika ludzkiego? Czy można Ziemię Limanowską, cechującą się dużym procentem bezrobocia pozbawiać zakładu pracy, zatrudniającego kilkadziesiąt osób? A jeśli można, to w imię czego można?

Te pytania pozostaną zapewne przez pewien czas bez odpowiedzi. Warto jednak wskazać na pewien fenomen. Wielu mieszkańców Nowego Sącza wysyłając listy, petycje do prezesa GUS, stanęło w obronie urzędników z Limanowej. Takie postawy się dziś bardzo ceni, dlatego że są rzadko spotykane. Niech pozwolą przez pryzmat optymizmu popatrzeć na życie, gdyż nie zawsze człowiek człowiekowi jest wilkiem.


Leszek Langer






Powrót do bloga

Copyright by LeszekLanger.pl 2009