To był bal
1 marca 2010 r.
Niewątpliwie wiele lat upłynęło od czasu, kiedy w sądeckim ratuszu organizowano bale. Prawdopodobnie ostatni bal w XX wieku odbył się przed dwunastoma laty. I oto znowu na parkiecie w sali reprezentacyjnej sądeckiego magistratu zawirowały kreacje, suknie, fraki oraz eleganckie garnitury - w takt wiedeńskiego walca. Bal sprzed kilku dni był wydarzeniem niezwykłym. Zorganizowany przez Stowarzyszenie Rodzicielstwa Zastępczego "Betlejem", sądecki Ośrodek Adopcyjno Opiekuńczy oraz Urząd Miasta Nowego Sącza zadedykowany został wychowankom z rodzin zastępczych, a zebrane podczas balu fundusze pozwolą na wyjazd dzieci i młodzieży do Rzymu w roku beatyfikacji Papieża Polaka Jana Pawła II. Patronat nad wydarzeniem objął gospodarz ratusza - prezydent Ryszard Nowak.
Przebieg balu był równie niezwykły jak sama idea zorganizowania szczytnej inicjatywy we wnętrzach ratusza. Licytowano obrazy, przekazywano datki na rzecz rodzin zastępczych, jednak najbardziej wzruszającym punktem programu była licytacja pierścionka z brylantem, ofiarowanego przez pewnego jubilera. Po zakończonej licytacji nabywca drogocennego przedmiotu wyznał, że właśnie w ręku trzyma pierścionek zaręczynowy, a jego wybranka serca jest obecna w sali ratuszowej. W chwilę później odbyły się zaręczyny, które spowodowały, że bal stał się w swojej symbolice jeszcze bardziej rodzinny. Podczas niezwykłej nocy zebrano ponad dwadzieścia tysięcy złotych, a następnego dnia niedowiarkowie jeszcze długo przecierali oczy czytając informacje o przebiegu licytacji i całej szczytnej inicjatywy.
To dobrze, że takie bale odbywają się raz na jakiś czas w ratuszowych wnętrzach. Z racji tego, że nie są częste, nabierają swoistego prestiżu. Należą się dowody uznania dla prezydenta, który w wypadkach szczególnych udostępnia salę reprezentacyjną ratusza. Dzięki wydarzeniom sprzed kilku dni widać, że gospodarzowi miasta zależy na propagowaniu idei rodzicielstwa zastępczego oraz, że problematyka społeczna jest mu bliska. Dzięki tej inicjatywie dzieci i młodzież z sądeckich rodzin zastępczych już za kilka tygodni wyjedzie być może w podróż życia do Włoch. Młodzi sądeczanie zobaczą miasta będące kolebką europejskiej kultury, myśli renesansu, a w końcu chrześcijaństwa. Zobaczą także miejsca związane z pontyfikatem Papieża Polaka.
Bale charytatywne. Są pełne szlachetności. Przyświeca im zawsze jakiś szczytny cel. Dlatego jednym z piękniejszych aspektów tych inicjatyw jest ogólne zaangażowanie ludzi dobrej woli w przygotowania, w promowanie wydarzenia. Szkoda, że odbywają się tak rzadko. Ich wyjątkowością jest także fakt, że wokół inicjatorów i pomysłodawców skupiają się ludzie, chcący zwyczajnie - z potrzeby serca pomóc. Rzadko spotyka się dziś podobne inicjatywy, przy których panuje klimat zgody i wzajemnego wsparcia. Może właśnie dlatego, że społeczeństwo nie wyzuło się całkiem ze szlachetności, jeszcze do reszty nie zdziczało, aby negować te niezwykle wartościowe wydarzenia. Pozostaje mieć nadzieję, że bal charytatywny w ratuszu wyznaczy drogę dla podobnych inicjatyw podejmowanych w naszym mieście.
Mieszkańcy Nowego Sącza przed kilkoma dniami pokazali, iż są ludźmi szlachetnymi o wielkim sercu.
Leszek Langer