O tradycjach wielkanocnych



Powrót do bloga


20 kwietnia 2010 r.



Wielkanoc już za pasem. Na każdym kroku widać, że zbliżają się święta. Już od Niedzieli Palmowej inaugurującej Wielki Tydzień wszyscy przyspieszają w swoich obowiązkach, po to, aby zwolnić na czas Triduum Paschalnego i później radosnego Alleluja. Sądecczyzna i Nowy Sącz mają piękne tradycje związane z Wielkim Tygodniem. Przeżywanie ewangelicznych przekazów o męce, śmierci i zmartwychwstaniu rozpoczyna się od święcenia palm na płycie sądeckiego Rynku. W Niedzielę Męki Pańskiej odbywają się także nabożeństwa drogi krzyżowej, których przebieg wytycza się ulicami miasta. Te najstarsze odbywają się w dzielnicach Chruślice i na Starówce. Dawniej jeszcze organizowano wieczorne nabożeństwa drogi krzyżowej, której trasa przebiegała od Bazyliki Świętej Małgorzaty, przez całe miasto, aż do któregoś z sądeckich cmentarzy. Dziś wierni idąc ulicami Starego Miasta dochodzą z rozważaniami drogi krzyżowej do ruin zamku.

W wielkanocne tradycje szczególnie pięknie wpisuje się zwyczaj budowania Grobów Pańskich. Na Sądecczyźnie instalacje te są wyjątkowo okazałe, bardziej tradycyjne niż symboliczne i minimalistyczne. Sprzyjają zadumie, kontemplacji i modlitwie. Tutaj nikt na szczęście nie uprawia polityki przy użyciu Grobów Pańskich, po to aby na jeden dzień zaistnieć w ogólnopolskich mediach. Od wielu lat, niemal w niezmiennej formie budowany jest Grób Pański w kościele Ojców Jezuitów na Starówce. Nawiązuje wyglądem do groty skalnej, porośniętej mchem i roślinnością. Wewnątrz postać zmarłego Chrystusa, a w symbolice zmartwychwstania - piękna monstrancja z Najświętszym Sakramentem. Wszystko to w spokojnych, delikatnych barwach wypełnia kaplicę Świętego Stanisława Kostki.

W kościele parafialnym pod wezwaniem Świętego Wawrzyńca w Biegonicach, ksiądz prałat Józef Atłas katechizuje dzieci przy Grobie Pańskim. Najmłodsi parafianie podchodzą do figury złożonego do grobu Chrystusa, a ksiądz prałat zachęca - dotknij i zobacz, czy Pan Jezus jest ciepły, czy zimny. Gdy dzieci po dotknięciu przekonują się, że jest zimny, wówczas słyszą naukę - Jest zimny, gdyż zmarł i leży w grobie, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie do życia. Po sobotnim poświęceniu pokarmów i zakończeniu Triduum Paschalnego przychodzi czas na świętowanie.

Szczęśliwie od kilku lat ubywa około wielkanocnych jajarzy, chcących pozostałym świętującym urozmaicić czas osobliwymi żartami. Dawniej komuś na prowincji przeciągnięto wóz drabiniasty przez pół wsi, bądź przeniesiono na dach stodoły - w ślad za tymi figlami zaczęto kombinować, jak przeciętnemu Kowalskiemu umilić dzień w mieście. Szczególnie w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, w wieczór poprzedzający poniedziałek wielkanocny trzeba było zamykać furtki przed domem, bo jajarze i zwyczajni chuligani paprali białą farbą po świeżo wymytych oknach, albo samochodach. Bywało i tak, że komuś próbowano przenieść samochód w inne miejsce. Często kończyło się to na pourywanych zderzakach, bądź wgnieceniach karoserii. W drugi dzień świąt bano się także wychodzić z domu, bo zamiast żartobliwego spryskania wodą , można było dostać z wiadra, albo ktoś w poczuciu osobliwego humoru lał po przechodniach z ogrodowego węża. To się na szczęście nie przyjęło i dziś jest spokojnej w Wielkanoc, niż jeszcze przed kilkoma laty. Ciekawe, że zaginęła też tradycja palenia Judasza i dziś mało kto o tym zwyczaju pamięta. Może dlatego, że obecnie społeczeństwo mocniej szuka zadumy, modlitwy, a później wypoczynku. Nikt już nie chce uganiać się z jęzorem do pasa po ulicach miasta. Tegoroczne święta nie są jednak zupełnie wolne od chuligańskich wybryków. Ktoś w Starym Sączu, nie wiedzieć dlaczego sfajczył wielkanocną plamę - i to w przeddzień Niedzieli Palmowej. Trwają obecnie dociekania, komu do głowy przyszedł tak makabryczny pomysł. Oby zaradnemu burmistrzowi udało się wytropić szalonego jajarza piromana, tak aby przykładnie przywalić mu srogim mandatem.

Trzeba to wszystko zostawić gdzieś na boku, gdyż warto powrócić do tych najpiękniejszych tradycji przeżywania tajemnicy męki, śmierci i zmartwychwstania.

Niech więc te święta będą spokojne, pełne refleksji, radości i błogiego wypoczynku. Niech nastrajają do przemyśleń przed niedaleką już beatyfikacją Papieża Polaka. Ogólnie, niech będą udane, czego Czytelnikom i sobie samemu życzę.


Leszek Langer






Powrót do bloga

Copyright by LeszekLanger.pl 2009