


Wychowanie wyniesione z domu decyduje o tym, czy młody człowiek postępuje w oparciu o jakieś wartości, czy też nie. Dla wielu osób pojęcie kręgosłupa moralnego jest dziś archaizmem nie na czasy drapieżnego kapitalizmu. W pojęciu wielu ludzi liczy się jednostka, a nie lokalna, najbliższa społeczność. Stąd już tylko krok do egoizmu, cichego kumoterstwa i braku stosowania w życiu nadrzędnych wartości jakimi są: prawda, poszanowanie godności drugiego człowieka, zgoda, pracowitość, uczciwość.
Dla mnie pierwszym elementarzem wartości było właśnie wychowanie w rodzinie, oparte na pielęgnowaniu prawdy, dążeniach narodowowyzwoleńczych.
Wychowałem się w rodzinie robotniczej, prawicowej. Jako dziecko patrzyłem na milicjantów, którzy regularnie odwiedzali nasz rodzinny dom w celu odnalezienia "wywrotowych" dowodów na działalność solidarnościową mojego ojca. Widziałem żal na twarzach rodziców, gdy milicjanci kradli małowartościowe, ale cenne przez wartość sentymentalną - pamiątki rodzinne.
Pamiętam radość i iskrę nadziei w oczach mojej matki, gdy zaprzysięgano pierwszy, wolny sejm Rzeczypospolitej Polskiej
w roku 1989.
Z późniejszych czasów pamiętam papieskie pielgrzymki do Polski. Wielkie rekolekcje z roku 1991, gdy Papież Polak wołał - To jest moja Matka ta Ojczyzna, to są moi Bracia ci Rodacy.
Pamiętam hołd górali polskich, który składano w Zakopanem. Widziałem to wydarzenie na własne oczy. Pamiętam słowa Papieża na hipodromie w Sopocie - Nie ma wolności bez solidarności,
ale nie ma solidarności bez miłości.
To jest właśnie zrąb wartości, do których się odwołuję. To jest mój kręgosłup moralny, którego pilnuję aby ktoś nie przetrącił. Uważam, że Miasto Nowy Sącz może rozwijać się tylko wówczas, gdy o uchwałach będą decydować radni potrafiący dostrzegać dobro ogółu mieszkańców. Dlatego śmieszą i drażnią mnie akcje
pt. smażenie przedwyborczej kiełbasy, przedwyborcze wyprawy
dla seniorów nad rzekę.
Ci, którzy chwalą się organizowaniem spotkania wigilijnego, bądź wielkanocnego, którzy trąbią
o organizowanych spotkaniach integracyjnych - na miesiąc przed wyborami samorządowymi - są obłudnikami i cynikami.
Organizowanie akcji społecznych dla człowieka żyjącego wartościami jest tak oczywiste, jak oddychanie. Czy normalny człowiek chełpi się tym, że oddycha? Misja pracy społecznej na rzecz lokalnej społeczności - to powołanie do bezinteresowności. Jest to powołanie do nieustannej pracy na rzecz rozwoju lokalnego środowiska. Wszystko inne jest tylko dodatkiem. Nie można zatracić wartości i poczucia przyzwoitości
w wypełnianiu mandatu społecznego.